Śluby i wesela na czarnym lądzie znacznie odbiegają od powszechnie znanych w kulturze europejskiej. Chociaż współczesna kultura europejska przywożona przez turystów wypiera tradycję. Zwyczaje, które jeszcze przetrwały, świadczą o pięknie prastarych obrzędów i obyczajów.
Wśród ludów Berberów, w Maroku dziewice przyciągają uwagę zalotników na festynie panien w górach Wysokiego Atlasu w wiosce Imilshil. Gdy kandydat do ręki zdobędzie aprobatę rodziców dziewczyny, zaczyna sie wówczas długi okres konkurów. Zgodnie z marokańskim prawem, dziewczyna może wyjść za mąż po ukończeniu 16 lat, jednak wielu Berberów rządzi się własnymi prawami. Dla kobiet rozwiedzionych i wdów festyn w tej wiosce jest miejscem, gdzie pertraktacji czasem dobija się na miejscu. Jeszcze przed ślubem dziewczyny, matka maluje jej nogi henną, która według wierzeń ludu Ait Hadidu odpędzi od niej dżiny (złe duchy). Błogosławieństwa wśród tego ludu udziela pannie matka, składając pocałunek na jej kolanie. Po przyjęciu błogosławieństwa dziewczyna jedzie na mule do domu męża. Gdy dotrze na miejsce, któraś z kobiet, jego krewnych, przeniesie ją z muła do nowego domu, pilnie bacząc, żeby nie przypadkiem nie dotknęła stopą ziemi i uniknęła ryzyka kontaktu ze złymi duchami.
Wesele to wypełnione biesiadami dni, które przeplatają się z nocami tańca i śpiewu na cześć panny młodej, która zawładnęła wątrobą mężczyzny, bo to ona wg wierzeń Berberów jest odpowiedzialna za miłość mężczyzny do kobiety.